New to site?


Login

Lost password? (X)

Already have an account?


Signup

(X)

Wiecie, że wśród muzyków-kompozytorów byli nie tylko bardzo poważni panowie, piszący niesamowicie poważne utwory na okropnie poważne tematy, prawda?

Chyba największym dowcipnisiem wśród kompozytorów był Wolfgang Amadeusz Mozart. Jego listy to prześmieszna lektura, choć chyba dla nieco starszych niż Wy uczniów.

Pierwszym kompozytorem, który z premedytacją żartował w swoich kompozycjach był starszy kolega Mozarta, Józef Haydn. Na lekcjach słuchamy jego Symfonii „Niespodzianka”. Jej druga część zaczyna się leniwie, w pianissimo (więc zalegacie na ławkach mając nadzieję na małą drzemkę…) ale Papa Haydn podstępnie budzi Was wielkim orkiestrowym BUM (ku radości prowadzącego zajęcia). W innej z kolei Symfonii „Pożegnanie” ten sam Haydn każe muzykom schodzić ze sceny podczas trwania utworu. Symfonię kończy więc jedynie dwóch skrzypków!

Jednym z najbardziej przewrotnych i zabawnych współczesnych kompozytorów był Amerykanin John Cage. O jego słynnym utworze 4’33’’ na pewno wszyscy słyszeliście (możecie go nawet dziś wykonać specjalnie dla swoich Rodziców w domu!). Skomponował on wiele innych ciekawych utworów. Jeden z nich nosi tytuł „As slow as possibile” („Tak, wolno, jak to tylko możliwe”). W 2001 roku w w Niemczech zaczęto odgrywać ten utwór na specjalnych automatycznych organach. Zgodnie z wolą kompozytora każdy z dźwięków trwa niesamowicie długo, a cały utwór przebiega w tak wolnym tempie, że ostatnie jego nuty mają wybrzmieć w 2640 roku, czyli za 620 lat.

Wśród utworów muzyki współczesnej jest sporo takich, które miały samym tytułem rozbawiać słuchaczy, np. Opis operacji woreczka żółciowego na klawesyn, violę da gamba i narratora Marin Marias-Marais, czy „Koncert odgłosów” na pociągi, rondle i zabawkowe bączki Pierre’a Schaeffera.

A do posłuchania dziś słynna Portsmouth Sinfonia – składająca się z muzyków-niemuzyków, bowiem żaden z wykonawców nie umiał grać na swoim instrumencie! Mimo to orkiestra zdobyła w latach 70. sławę i uznanie i grała najsłynniejsze utwory muzyki klasycznej przy pełnych salach koncertowych.

https://www.youtube.com/watch?v=nDZZEfrRbdw

Alicja Natkaniec

.
KRZYSZTOF PENDERECKI (1933-2020)

Wczoraj obiegła świat smutna wiadomość o śmierci Krzysztofa Pendereckiego. Jest on jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich współczesnych kompozytorów. Jego sława wykracza daleko poza granice naszego kraju.

W młodości Penderecki był twórcą „awangardowym”. Co to dokładnie oznacza?

Około 50-60 lat temu twórcy różnych dziedzin sztuki zaczęli eksperymentować. W muzyce polegało to na poszukiwaniu niespotykanych wcześniej brzmień (również elektronicznych), używaniu instrumentów w zupełnie inny, nowatorski sposób. Nowe drogi w muzyce wyznaczał wtedy właśnie Penderecki. Kompozytor często wspominał, że orkiestry nie chciały grać jego muzyki, uważając ją za niewykonalną! Bo nikt nie tworzył wtedy tak, jak on.

Utworem-symbolem tamtego czasu stał się „Tren Ofiarom Hiroszimy” z 1960 roku na instrumenty smyczkowe. Muzycy wydobywali dźwięki z instrumentów uderzając smyczkiem o pudło rezonansowe, grając nie włosiem, ale drzewcem smyczka, czy na strunach za podstawkiem. Kiedy słuchamy tego utworu na zajęciach często zatykacie uszy, bo trudno Wam przyzwyczaić się do trudnych barw i brzmień. Muzyka ta jest pełna brutalnych dysonansów, jazgotu, zgrzytów, wycia.

Ale kto powiedział, że sztuka ma być zawsze PIĘKNA? Przecież w życiu doświadczamy różnych emocji, spotykają nas rzeczy dobre, ale też przykre i złe. A gdy mówimy o śmierci, wojnie, cierpieniu i strachu, to czy takie muzyczne środki nie są właściwsze? Szczególnie, że kompozytor w tytule nawiązuje do straszliwego wydarzenia w historii ludzkości – zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę.

Posłuchajcie zupełnie innego, krótkiego i spokojnego utworu Pendereckiego z późniejszego etapu jego twórczości. Bo po okresie burzliwych eksperymentów, zwrócił się on ku muzyce bardziej tradycyjnej, przede wszystkim romantycznej. Tradycja była tak naprawdę niezwykle ważna w jego twórczości. Sam kompozytor mówił, że dla niego „najbardziej twórcze okazało się otwieranie drzwi ZA SOBĄ”.

Zarówno w burzliwym okresie eksperymentowania, jak i późniejszym, bardziej tradycyjnym, Krzysztofowi Pendereckiemu zawsze chodziło o poruszanie najbardziej istotnych tematów, ważnych dla człowieka i całej ludzkości. Poprzez swoją muzykę mówił o wartościach i duchowości, o Bogu, życiu i śmierci.

Cześć Jego pamięci!

https://www.youtube.com/watch?v=M5uMbaZPG9c

Opracowała Alicja Natkaniec

 

 

Ciekawostki muzyczne na kwarantannę

 

CZĘŚĆ IV

Pewien włoski kompozytor Luigi Russolo twierdził, że otaczające nas odgłosy nowoczesnego świata są o wiele ciekawsze niż jacyś tam znani (ale już mocno przestarzali) kompozytorzy przeszłości, typu Bach, czy Beethoven.

Russolo był również malarzem i w ogóle bardzo wszechstronnym artystą. W 1913 roku stworzył maszyny do wytwarzania hałasu. Były to drewniane mniejsze i większe pudła, a w nich twarde i grube struny poruszane przez specjalne obrotowe tarcze. Russolo nadał tym urządzeniom zabawne nazwy: wyjec, trzaskacz, brzęczyk, świszczyk czy bulgotacz.

Swoją muzykę nazywał „sztuką hałasów”. To dzięki niemu „hałas”, czy „szum” stały się pełnoprawnymi elementami muzyki współczesnej. A jego instrumenty, jak i samo podejście do muzyki, to początek zupełnie nowej epoki. Epoki szalonych eksperymentów w muzyce, popularności elektroniki i syntezatorów – czyli poszukiwania całkiem nowych brzmień, dalekich od brzmienia tradycyjnych instrumentów.

Może w domu w wolnej chwili stworzycie własnego bulgotacza albo wyjca?

Popatrzcie i posłuchajcie, jak wyglądają i brzmią dziwne instrumenty stworzone przez legendę współczesnej muzyki, Luigiego Russolo.

https://www.youtube.com/watch?v=BYPXAo1cOA4

Opracowała Alicja Natkaniec

CZĘŚĆ III

Na pewno wszyscy uwielbiacie filmy wytwórni Disneya. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak niesamowicie ważną rolę odgrywa w tych filmach muzyka? Niemal każdy film Disneya od razu kojarzy się nam z jakąś znaną melodią lub piosenką-hitem.

Tak było od samego początku, a powinniście wiedzieć, że wytwórnia Disneya jest już prawdziwą staruszką, bo ma prawie 100 lat. Do animowanych filmów specjalnie komponowano muzykę. Wykorzystywano też często arcydzieła muzyki klasycznej. A muzyka ta (grana przez profesjonalnych muzyków na prawdziwych instrumentach!) miała ważną rolę w prowadzeniu akcji. Czasem rozśmieszała, kiedy indziej budowała nastrój grozy i strachu lub komentowała to, co się działo na ekranie.

Obejrzyjcie stary, prawie stuletni (ale jaki fajny!) film „Taniec szkieletów”. Pomyślcie, jak bardzo byłby ubogi, gdyby nie niesamowita muzyka (groźne sekundy małe z ciemnej piwnicy!). Wsłuchajcie się, w jaki sposób wykorzystane są instrumenty dęte i perkusyjne.

Muzyka do tego filmu została stworzona przez amerykańskiego kompozytora Carla Stallinga. W filmie wykorzystany jest też utwór Griega „Marsz trolli” – w scenie z ksylofonem z kościotrupa

https://www.youtube.com/watch?v=vOGhAV-84iI

Opracowała Alicja Natkaniec

Część II

Jest styczniowy poranek 2007 roku. Podziemna stacja metra w Waszyngtonie w USA. Mężczyzna – skrzypek rozpoczyna koncert. Z wyglądu nie różni się od innych ulicznych grajków, przechodnie mogą wrzucać pieniądze do leżącego przed nim futerału. W ciągu 45 minut jego koncertu zatrzymuje się przy nim dosłownie kilka osób, na kilka chwil. Nieco więcej osób – nawet się nie zatrzymując – wrzuca pieniądze do futerału skrzypiec.

Tym muzykiem jest Joshua Bell, jeden z najwybitniejszych skrzypków naszych czasów. A instrument, na którym gra – to oryginalny Stradivarius z 1713 roku, zakupiony przez muzyka za – bagatelka – około 4 miliony dolarów! Joshua Bell gra trudną i przepiękną Partitę d-moll Jana Sebastiana Bacha.

Koncert w metrze był eksperymentem dziennika Washington Post. Miał odpowiedzieć na pytanie – czy jesteśmy w stanie dostrzec i docenić piękno wokół nas? Czy w banalnych okolicznościach, w pośpiechu, jesteśmy w stanie się zatrzymać? Ile rzeczy umyka nam – pięknych zjawisk przyrody, inspirujących rozmów, ciekawych ludzi i przejawów wielkiej sztuki dlatego, że ich nie umiemy dostrzec?

Ciekawe było również, jak na muzyka reagowały dzieci. To właśnie dzieci zwracały na niego największą uwagę. Jednak poganiane przez swoich rodziców pędziły dalej, by nie spóźnić się do szkoły, przedszkola, pracy.

Posłuchajcie jak gra Joshua Bell na słynnych skrzypcach Stradivariusa.

https://www.youtube.com/watch?v=7lo8sTmUx08

Opracowała Alicja Natkaniec

 

Część I

Pewnie wielu z Was, kochani uczniowie, było kiedyś na wakacjach w Chorwacji. W tym pięknym kraju, nad brzegiem Adriatyku w mieście Zadar, znajduje się jeden z najbardziej niezwykłych instrumentów muzycznych.

Są to morskie organy. Co ciekawe, na pomysł stworzenia tego instrumentu wpadł nie kompozytor, ale współczesny architekt, Nikolai Bašić. Było to całkiem niedawno, bo w 2005 roku.

Marmurowe organy – gdyby nie morskie fale – nie wydawałyby żadnego dźwięku! I gdyby nie morze i wiatr pewnie nie zorientowalibyście się, że prowadzące wprost do morza schody pod Waszymi stopami mają niezwykłą moc.

Dźwięki powstają przez morskie fale. Wiatr wtłacza je do rur-piszczałek zanurzonych w wodzie. A spacerowicze mogą usłyszeć rezonującą w piszczałkach muzykę natury, dzięki znajdującym się w schodach otworom.

Rur-piszczałek i otworów w schodach jest 35. A instrument ma aż 70 metrów długości!

Pomyślcie, że ten utwór nie ma żadnego zapisu nutowego. Że nigdy się nie kończy. Że nie sposób przewidzieć, jaki będzie kolejny dźwięk. Że jednego dnia morze jest spokojne, innego dnia bardziej wzburzone – i że to sama natura, bez udziału człowieka tworzy dla nas bez końca tę kojącą muzykę.

Popatrzcie i posłuchajcie jak brzmią morskie organy.

https://www.youtube.com/watch?v=n86pF-wQKrw&t=2s

Opracowała Alicja Natkaniec